BLOG

BRIEF NA DOPINGU

Wiktor Ławik

Lubicie dostawać maile? Ja tak. Zawsze mam wrażenie, że właśnie ten, który wpadł przed sekundą, wrzuci mojemu życiu szósty bieg, porywając ku przygodzie pełnej heroizmu, męstwa i odwagi. Zazwyczaj tak nie jest, ale zdarza się, że kiedy wejdziecie na skrzynkę, ON TAM JEST. Czeka, uśmiecha się figlarnie i pręży muskuły. On - brief, który pożera przeciwników, jakby byli grillowaną przekąską. Nie liczcie na to, że spod biurka wyskoczy Liam Neeson, wybawi Was z opresji i na pocieszenie kupi jeszcze watę cukrową. Tę walkę musicie stoczyć sami.

ROZGRZEWKA

Po pierwsze pamiętajcie, że robiliście to już wcześniej. Niezależnie od tego, jak trudny, zawiły czy dziwaczny wydaje się być Brief, który macie przed sobą, zachowajcie spokój. Pewne schematy są uniwersalne i zastosowanie ich może być kluczowe, by odnieść zwycięstwo. Ćwiczyliście to, do dzieła!

RUNDA I - Poznajcie przeciwnika

Z jakim produktem lub usługą macie do czynienia? Poznajcie przeciwnika. Jego cechy charakterystyczne, wygląd, przeznaczenie, cenę, wady i zalety. Zdobądźcie jak najwięcej informacji o samym przedmiocie sprawy. Ważne jest, byście dokładnie wiedzieli z czym się siłujecie. To absolutna nowość? Nie ma bezpośredniej konkurencji? Rozejrzyjcie się wśród marek, które zaspokajają podobne potrzeby, wyznają podobne wartości. Jeśli natomiast konkurencja jest Wam znana, prześledźcie jej działania, przyjrzyjcie się, którą stroną chętniej pokazuje się na zdjęciach, w jakich chodzi ciuchach i czy ma większy lewy czy prawy biceps. Absolutnie wszystko, czego się dowiecie, da Wam przewagę.

RUNDA II - Poznajcie publikę

Grupa docelowa. Czas zakasać rękawy i zabawić się w Sherlocka. Skupcie się, bo jeśli zrobicie tę część po łebkach, to na nic się zdadzą nawet najbardziej kreatywne, szalone i innowacyjne pomysły.
Z mojej perspektywy trudność w rozwiązywaniu nietypowych Briefów polega właśnie na tym, żeby zrozumieć grupę docelową. Kładę nacisk na słowo “zrozumieć”, bo określenie wieku, płci, pochodzenia, pozwoli Wam POZNAĆ publikę. To, co trudniejsze i wymagające nieco większej fantazji i sprytu, to umiejętne odgadnięcie kierujących nią motywacji, jej celów, stylu życia i pasji. Bądźcie uważni, szukajcie, pytajcie i analizujcie.
Znając produkt i rozumiejąc grupę docelową z łatwością określicie, jakie korzyści zyskają Wasi odbiorcy. Mając publikę po swojej stronie łatwiej będzie Wam przełamać gardę przeciwnika.

RUNDA III - Zadajcie ostateczny cios

Kibice szaleją, wyciągają ręce w Waszym kierunku, przeciwnik chwieje się na nogach, zamglonym wzrokiem szukając bezpiecznego schronienia. Czas na knockout.
Oczywiście pomysł na realizację, wytypowanie kanałów i narzędzi, kreacje i sposób komunikacji jest ważny, kluczowy. To on sprawi, że zostaniecie zapamiętani, a publika długo będzie skandowała imię zwycięzcy. Jednak nie dajcie się zwieść pozorom. Pomysł to konsekwencja i wypadkowa ciężkiej pracy, którą włożyliście w 2 poprzednie rundy. Jeśli z całego działania otrzymujecie wynik, który w Waszym mniemaniu jest “zbyt oklepany”, zmodyfikujcie go, używając swojego artystycznego talentu. Przestrzegam jednak, nie próbujcie wszystkiego na siłę wywracać do góry nogami, wyobraźnią sięgając po Oscara z reklamy. To, co wydaje się oczywiste - nie musi być złe! Najważniejsze, by działania i komunikaty, które stworzycie, były czytelne (a co za tym idzie, skuteczne). Czasami będziecie mogli dać się ponieść wyobraźni, czasami nie, życie. Pamiętajcie, że nie wszystkie walki kończą się przez oderwanie przeciwnikowi głowy. Najczęściej na koniec wystarczy pstryczek w nos.
Liam Neeson i tak będzie z Was dumny.