BLOG

Analitycy kontra Artyści

Wiktor Ławik

Dwa obozy położone na dwóch przeciwległych biegunach. Odwieczna, mityczna wręcz walka o dominację nad światem.

ANALITYCY

Pierwszy zamieszkują Analitycy. Kierują się logiką, zdrowym rozsądkiem, w ich życiu nie ma miejsca na przypadek. Każda akcja jest wynikiem jakiegoś działania, a działanie konsekwencją jakiejś akcji. Potęga rozumu jest ich religią.

ARTYŚCI

W drugim obozie nie mierzy się nawet czasu. Artyści go nie potrzebują, gdyż kierują się tym, co podyktuje im serce i tylko to może ich ograniczać. Każdego dnia bujają w obłokach, tworzą, kreują i definiują na nowo cel swojej egzystencji.

WYŚCIG ZBROJEŃ

Na skraju jednego i drugiego obozu co rusz stają nowe śmiercionośne działa, wymierzone w kierunku obozu wroga, gotowe do zadania ostatecznego ciosu. Tylko co z tego, skoro ani Analitycy, ani Artyści nie potrafią stworzyć broni, która ciśnie pociskiem na odległość ponad 20 034 km (wiem, bo kolega Analityk mi powiedział). Mogliby, gdyby połączyli siły i pracowali wspólnie.
Ale jak to, mieliby połączyć siły zamiast walczyć? No tak. Chyba lepiej razem zdobywać władzę nad światem, niż bezskutecznie próbować pokonać konkurencję. I tutaj od razu zwinnie przeskoczymy do morału, a konkrety za chwilę.

MORAŁ

WSPÓŁPRACA SIĘ OPŁACA

Wiem, sam jestem zaskoczony, ale taka prawda. Idziemy dalej.

KONKRETY

Załóżmy, że nasze zlecenie przewiduje prowadzenia dla klienta komunikacji w mediach społecznościowych. Artyści w minutę i osiem sekund stworzą koncepcję, która pokonała granicę ludzkiej wyobraźni, a prawa do jej ekranizacji kupi duża stacja telewizyjna. Analitycy zmóżdżą się telepatycznie, sortując i interpretując dane z Excela i niczym prorocy określą, co i kiedy zadziała, a co i kiedy nie ma prawa się pojawić. Z góry wyliczą przyrost fanów, zaangażowanie, poziom potencjalnego hejtu i pory publikacji poszczególnych treści. I co teraz? Nie trzeba być snajperem, żeby dostrzec, że jedni bez drugich zarobią na tym zleceniu okrągłą sumkę 0 polskich złotych + VAT.

Dobrze, może przesadzam. Jest szansa, że kreacja niepoparta analizą w jakimś stopniu by się obroniła, trafiając w gusta i wartości wyznawane przez grupę docelową. Tak samo w opcji drugiej – być może Analitycy złożyliby zdania, do których zrozumienia nie jest potrzebna Maszyna Turinga i jakoś by to poszło. Tylko po co się męczyć? Czy nie łatwiej przyznać, że racja leży po środku, zderzyć te dwa podejścia i naprawdę zrobić dobrą robotę, inkasując przy okazji adekwatną do wyników sumę? Pewnie, że lepiej!

ROŻNICE ZDAŃ

Cała magia i piękno ludzkiej różnorodności polega na tym, że możemy mieć inny pogląd na ten sam temat. Pracując wspólnie mamy jednak coś, co powoduje, że te różnice niemal zawsze możemy przekuć w sukces. Mamy WSPÓLNY CEL.
Stąd jeśli spojrzymy na Brief i jakiś Artysta powie:
„Proste! Zaatakujemy ich od blogosfery, jednocześnie manewrując na Instagramie tajemniczymi obrazkami, a kiedy na Facebooku pojawi się krótki filmik wyjaśniający całą akcję, wtedy ich mamy!”
Na co jeden z Analityków odpowie:
„Z monitoringu, analizy trendów oraz badania konkurencji wynika, że jedynym słusznym posunięciem, które pozwoli osiągnąć efekt, będzie przygotowanie kampanii propagandowej na Facebooku, która skieruje myśli naszej grupy docelowej na przygotowaną zasadzkę www, na której rozegramy ostateczną bitwę o pozyskanie Leadów.”
Błagam, nie rzucajcie się sobie do gardeł. Nie próbujcie też za wszelką cenę udowodnić, że macie absolutną rację. Wysłuchajcie drugiej strony, wymieńcie spostrzeżenia i postarajcie się zrozumieć siebie nawzajem. To dobrze, że naturalne predyspozycje i talenty powodują inne podejście do tematu. Wystarczy odrobina pokory i dobrej woli, żeby wszystkim się to opłaciło.

Także moja prośba - współpracujcie, zamiast strzelać do siebie z kapiszonów.